wtorek, 1 stycznia 2013

Szklana kula na nowy rok

Posrod blogerow popularny jest zwyczaj proby przepowiadania wydarzen w kolejnym roku. Moja szklana kula w tym roku troche zardzewiala, to co moge z niej wyczytac to spodziewane jeszcze wieksze wariactwo na rynkach niz w miniomym roku.
Rok 2012 mial byc przelomowy a wyszedl rozlamowy. Czego zatem spodziewac sie po 2013? Idac sladem Jeffa Christian'a i jego prognoz po pamietnym maju 2011 mozna pojsc za ciosem wierzyc w to co mowil ostatnio, czyli w slaby popyt inwestycjny na metale, ogromne nadwyzki podazy srebra i to ze wyprzedzi ono zloto ale w dol. No coz, ja tego nie kupuje, jestem upartym bykiem, jednak trzeba mu przyznac ze jest wyjatkowo sprytnym kretaczem o czym swiadczy sposob w jaki operuje na porownaniu cen srednich z 2011 i 2012 dowodzac iz srebro zaliczylo 15% spadek :) Utwierdzam sie zatem w przekonaniu ze ten czlowiek jest bardzo inteligenty.
W grudniu do pomocy Jeffowi przyszedl nie kto inny jak sam Goldman Sachs, obnizajac swoje prognozy na nadchodzace miesiace i rekomendujac sprzedaz
"While we see potential for higher gold prices in early 2013, we see growing downside risks. As a result, we find that the risk-reward of holding a long gold position is diminishing"
"Absent additional easing in late 2013, we expect gold prices to decline at a faster pace in 2014 and to reach $1,625 an ounce by year-end," it added
Problem z tego typu prognozami jest taki jak ladnie podsumowal to JS Kim i taki ze czesto podazaja za tym co sie stalo, jak zawieje.

W koncu pytanie czy jeden z wazniejszych problemow jakim jest manipulacja na rynku zlota i srebra zostanie w koncu przelamany. Patrzac na to co dzialo sie w 2012 trudno w to uwierzyc. Ktos robil sobie kilkukrotnie jaja z calej sytuacji stojac a to po jednej a to po drugiej stronie solidnie drenujac kieszenie ulicy. Ile jeszcze razy bedziemy przechodzic przez sytuacje ktora widac w raportach COT? Mam tu na mysli masowe pokrywanie krotkich pozycji mogace swiadczyc o probie "wyjscia" z problemu. Pewnie tyle na ile pozwili prawdziwy rynek fizyczny i plotki o tym co sie na nim dzieje jesli dac im wiare. Pozyjemy zobaczymy.

Sytuacja z ostatnich okolo 2 lat doprowadzi do tego iz czekajacy nas rajd odjedzie bez wielu gold-bugow, mam tu takze na mysli tych nieszczesnych minersow(ale nie tych wymuszek)
Na tej sytuacji nie zyskasz najbardziej Ty czy ja tylko wielkie banki dzialajace jako proxy,  przyszlosciowo po stronie "long" tak jak to najprawdopodobniej dzieje sie w przypadku Goldmana stojacego w imieniu rzadu USA za ESF (Exchange Stabilization Fund) bedacego zwyklym kontem brokerskim z bardzo szerokimi uprawnieniami w tym mozliwosciami interwencji na rynku zlota.
Prawdopodobnie zobaczymy w przyszlosci (nie twierdze ze akurat w 2013) wiecej bankructw brokerow dzialajacych w tej sytuacji jako forma konfiskaty przecietnego gold-buga (bylo o tym kilka wpisow wstecz). Nie spodziewam sie konfiskaty w stylu Roosvelta z lat 30.

Sytuacja na rynku "minersow" jest gorzej niz dramatyczna, wlasnie skonczyl sie sezon "strat podatkowych", utopieni po uszy sa nawet najbardziej wytrawni gracze tego sektora. Jesli ktos ma cos tu komus udowodnic to wlasnie teraz nadchodzi ten czas. Ostatnie spadki spowodowane byly przez insytucjonalnych graczy wywalajacych akcje przed koncem roku,niepewnoscia co do sytuacji podatkowej w 2013, panikujacej "ulicy", kilku poteznym hedge funds i nasladujacymi ich mniejszymi szczurkami efektywnie shortujacymi te akcje zdajac sobie sprawe z tego iz sektor ten jest wyjatkowo zarloczny jesli chodzi o kapital. Te hedge funds wiedza o koniecznosci finansowania tych spolek, a skoro tak to wykorzystywaly to do jeszcze wiekszego zbijania cen wykorzystujac ten fakt. Jednak taka sytuacja nie potrwa wiecznie. Rownowaga zostala moim zdaniem zaburzona i to musi w koncu znalezc jakies ujscie.
W krotkiej perspektywie bedzie jednak trudno o zmiane sentymentu bez powrotu instytucjonalnych graczy.


Na koniec ujawnie iz ubiegly rok skonczylem z niezrealizowana 40% strata, co wydaje sie byc na tle sasiadow blogerow ktorzy czesto dziela sie pozytywnymi wynikami swoich portfelow wynikiem tragicznym. Zatem kto jak kto ale ja akurat wydaje sie byc slabym prognostykiem dla przecietnego czytelnika tego bloga :)
Uwazam jednak ze dla mnie rok 2012 byl niezly pod wzgledem tego co udalo mi sie kupic, wliczajac w to rowniez koncowke roku.

4 komentarze:

  1. Witam,
    Sam się ciągle uczę i proszę pamietać, że najpierw trzeba się wywrócić aby nauczyć się chodzić.
    Niech Pan pokombinuje z ETF lub funduszmi na giełdach zagr z High Yeld corporate Bond u mnie jest to zawsze stała 1/4 portfela oprócz commodities itd ale zanim chciwość nauczyła mnie rozsądku to sie kilka razy poobijałem finansowo, aż zrozumiałem kosztowało mnie to samochód w przeliczeniu dobry, bardzo dobry....
    Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak giełdy zaczną lecieć na pysk to w tedy jedynym ratunkiem będzie kruszec.Samochód to pasywo(prucz unikatowego starocia)dom to samo nowe podatki katastrale,eko itd.-to wszystko runie i jedyne co wartosciowe pozostaje po minionych imperiach/krajach to solidna infrastruktura,zasoby oraz wydobyte krószce które są niczym innym jak zasobem w którym wartość dodana(wydobycie+rafinacja) nie znikła mimo że kraj już nie istnieje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szklanka na nowy rok jest do połowy pełna. Martwię się tylko o zarządzanie nieruchomościami. Wrocław ma małe problemy z tym, ale myślę, że da rade z tego wybrnąć. Nie chcę stracić pracy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny i ciekawy blog do obejrzenia i poczytania w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń